Czy nasze dzieci żyją bardziej w świecie wirtualnym niż materialnym?  Jak to na nie wpływa? 

Coraz częściej używamy nowych technologii. Jest nie tylko źródłem rozrywki (filmy, memy, dowcipy, gry), środkiem komunikacji (komunikatory), sposobem ekspresji samego siebie (blogi, fora, media społecznościowe) ale i narzędziem wspomagającym naukę (artykuły, filmy i gry edukacyjne, quizy itp.). Robię tę wyliczankę po to, by uświadomić sobie jak często młode pokolenie ma kontakt z nowymi technologiami. Nie tylko w domu, w czasie wolnym, lecz i w szkole.

Młodzież wyrabia pełen etat siedząc w Internecie

Najnowsze badania NASK - "Nastolatek 3.0" z 2019 roku pokazują, że niemal połowa polskich nastolatków spędza w internecie więcej niż 4 godziny dziennie. W tym 22% - powyżej 6 godzin, a 12% powyżej 8 godzin. Badanie to dotyczyło jednocześnie wyłącznie Internetu. Nie pytano młodzieży np. o oglądanie filmów w telewizji, czy pisanie wypracowania na komputerze, a zatem całkowity czas z nowymi technologiami będzie dłuższy. Jednocześnie według badań Urzędu Komunikacji Elektronicznej z 2018 r. 10% dzieci poniżej 6 roku życia ma na własność telefon komórkowy, a w wieku 8 lat ma go już połowa.

Gdy ekran wygrywa z zabawą, ma to konsekwencje

Czas ekranowy ma silny wpływ na rozwijający się mózg. Szare komórki (neurony) przetwarzają informacje w postaci impulsów elektrycznych. Impulsy te przekazywane są za pomocą włókien nerwowych zakończonych synapsami. Te z kolei w zależności od tego, czy są używane, czy nie zmieniają swą objętość. Synapsy często używane wzmacniają się i rozrastają, nieużywane zanikają. Generalnie - często używane połączenia między nerwami utrwalają się (pomaga temu mielinizacja, czyli otaczanie połączeń często używanych białą materią - mieliną). 

Podstawowy problem wynikający z tego jest następujący: gdy dzieci siedzą po kilka godzin dziennie wpatrując się w ekran – czy to telewizora, czy komputera, czy smartfonu, a jedyne ruchy, które wykonują to ewentualne kliknięcia czy uderzanie w klawiaturę - nie robią jednocześnie czegoś innego. Doktor Leylle Palmer z Winona State University w Minesocie prowadząc badania nad dziećmi w wieku przedszkolnym wypracował metodę ćwiczeń, które okazały się zwiększać zdolność dzieci do efektywnej nauki szkolnej. Ćwiczenia te obejmowały kręcenie się wokół własnej osi, skakanie przez skakankę,  balansowanie, przewroty, turlanie się, chodzenie po równoważni, huśtanie, wspinanie się i jazdę na łyżwach. Okazało się, że intensywna aktywność fizyczna jest niezbędna dla prawidłowego rozwoju funkcji poznawczych. Współcześnie dzieci niemal nie doświadczają tego. Zaniknęły szalone zabawy na podwórku, maluchy mnóstwo czasu spędzają na oglądaniu filmów, graniu w gry, generalnie - przyklejeniu do ekranu. Połączenia neuronalne, które powinny w danym wieku być wzmacniane - zanikają.  

Nie dotyczy to tylko małych dzieci – aktywność fizyczna jest ważna dla rozwoju też w wieku szkolnym. Jak wiemy z doświadczenia – bywa organiczna do absolutnego minimum. Wygrywa ekran.

Walcz lub uciekaj - non stop!!!

Dzieci i młodzież nie tylko spędzają coraz więcej czasu zanurzeni w świecie wirtualnym, zarazem wykazując problemy w nawiązywaniu relacji twarzą w twarz. Inwazja ekranów ma konsekwencje na poziomie bardziej prymitywnym, neurologicznym.

W naturalnych warunkach, sprzed ery ekranowej, człowiek funkcjonował w środowisku zasadniczo spokojnym. Każdy nagły dźwięk, gwałtowny ruch w bezpośrednim otoczeniu oznaczał prawdopodobne zagrożenie. Do tego trybu funkcjonowania przystosowane są nasze mózgi. Mamy nawet (w pewnym uproszczeniu mówiąc) wydzielony specjalny kawałek mózgu (ciałko migdałowate), którego zadaniem jest reagować na nagłe bodźce, odcinając na chwilę wyższe funkcje i zwracając pełnię uwagi na zagrożenie. Dzieje się to automatycznie - nie musimy siłą woli zwracać uwagi na nagły bodziec i oszacowywać czy stanowi zagrożenie, czy nie. Każdy kto kiedyś odskoczył z ulicy z powrotem na chodnik na dźwięk pisku opon wie, o co chodzi. Organizm reaguje, a po chwili dociera do świadomości co właśnie się wydarzyło.

W naturze sytuacje alarmowe zdarzają się niezbyt często. Na ekranie z kolei zachodzi wiele gwałtownych zmian. Nagłe dźwięki, błyskawicznie zmieniające się sceny pojawiają się w grach, mediach społecznościowych (np.. Tik-Tok), oraz w filmach. Nie trzeba interaktywności by wciąż na nowo aktywowany był odruch "walcz-uciekaj".  Wystarczy sesja kreskówek.

Technologiczny narkotyk i technowypalenie

Rezultatem inwazji ekranów w życie dzieci i młodzieży jest przebodźcowienie.  Pani  Gabriela Chorab w artykule "Mózg wobec nowych technologii: zagrożenia i straty" z 2016 roku pisze: "W wszechogarniającym zjawisku cyfrowych technologii, Internetu, nadużywanie czynności przy użyciu technologii może mieć znaczenie dla ośrodkowego układu nerwowego. Obciążanie pamięci dzięki wykorzystywaniu cyfrowych mediów prowadzi do mniej intensywnej pracy mózgu, tym samym zmniejsza się gotowość do zapamiętywania, przestajemy zawracać sobie nią głowę."

Innymi słowy - intensywny zalew mózgu nowymi bodźcami, informacjami, z którym mamy do czynienia w przypadku nowych technologii - obciąża mózg na tyle, że nie radzi sobie z efektywnym ich przetwarzaniem. Szczegółowo opisuje to prof. Manfred Spitzer w książce "Cyfrowa demencja".

Rezultatem jest to, co zaczęto określać mianem właśnie "technowypalenia" mózgu. Profesor Jagoda Cieszyńska ostrzega wprost - prowadzi to do zaburzeń koncentracji uwagi, zmniejszenia umiejętności językowych, nadpobudliwości ruchowej i rozdrażnienia, obniżenia zdolności interpersonalnych itd.

Gdy korzystamy z nowych technologii nie musimy koncentrować się. Akcja odbywająca się na ekranie sama przyciąga uwagę. Jeżeli ktoś dodatkowo ma włączonych kilka urządzeń  - np. telewizor w tle, muzyka w słuchawkach, powiadomienia na smartfonie i komputer "do odrabiania lekcji" uwaga szarpana jest na wszystkie strony. Co ważne - przebodźcowienie nie kończy się z chwilą wyłączenia ekranu. Mieszanka hormonalna związana z ciągłym aktywowaniem odruchu orientacyjnego (adrenalina, dopamina, kortyzol itp.) krąży nadal po ciele człowieka.  Technowypalenie to trwały negatywny skutek nadmiernego kontaktu z nowymi technologiami.

Co z tym zrobić?

Wnioski praktyczne? Ograniczajmy kontakt, zwłaszcza dzieci z nowymi mediami. Zamiast "relaksu" wpatrywania się w ekran proponujmy zdrowsze metody odpoczywania. Uczmy eliminowania nadmiaru bodźców. Niech wysokie technologie będą zaledwie przydatnym, wykorzystywanym w przemyślany sposób narzędziem, nie dominującym codzienność elementem życia.

UWAGA! Ten serwis używa cookies i podobnych technologii. Brak zmiany ustawienia przeglądarki oznacza zgodę na to.

Zrozumiałem