Kim jest I-Gen, generacja Iphona? Czym różni się od wcześniejszych pokoleń? Czy przypadkiem twój nastolatek, nawet jeśli nie jest przyklejony do ekranu samrtfona wykazuje cechy charakterystyczne dla tego pokolenia?

Josie ma 17 lat,  jej ulubionymi filmami są „Kraina lodu” oraz „Zaplątani”. Rafał ma lat 16 i całe wakacje spędza z rodzicami. To nie jakieś wyjątki. To typowi przedstawiciele iGen.

Jean Marie Twenge, psycholog jest autorką kilku bestselerów opisujących kolejne pokolenia nastolatków. Jej najnowsze dzieło „iGen” też okazało się hitem. Opisuje w nim ludzi urodzonych w latach 1995-2010, z których ponad połowa nie tylko nie zna epoki sprzed internetu szerokopasmowego w każdym domu, lecz nawet okresu bez internetu w smartfonie. Stąd nazwa: iGen, czyli pokolenie iPhona. Oczywiście najbardziej charakterystyczną cechą tego pokolenia jest przyklejenie do smatfonu, jednak jest ono specyficzne też pod innymi względami.

Autorka ma o tyle ciekawy materiał do analizy, że szereg amerykańskich instytucji od kilkudziesięciu lat prowadzi badania nad kolejnymi pokoleniami, zadając im ten sam zestaw pytań. Są to badania na ogromną skalę – reprezentatywne dla ogółu populacji, pozwalające analizować zmiany w kolejnych generacjach. Dane te dają do myślenia. Warto przy tym pamiętać, że nie wszystkie te zmiany są negatywne.

Pozytywne zachowania młodego pokolenia.

Twenge daleka jest od oceny nastolatków jako ludzi bez przyszłości (co można wywnioskować z niektórych omówień jej książki). Młodzi wydają się wykazywać wiele pozytywnych cech. Na przykład dłużej cieszą się życiem w sposób niewinny, dziecięcy. To pokolenie które nie ma nic przeciwko spędzaniu  wakacji z rodzicami. Uważają, że fajnie jest robić coś cała rodziną – czy to wypoczywać na morzem, czy uprawiać jakiś sport. To ludzie nie podejmujący zachowań ryzykownych – nie piją alkoholu, nie palą papierosów, nie uprawiają seksu. Nie rzucają się też w pierwszym możliwym terminie do robienia prawa jazdy. Kombinacja tych czynników sprawiła, że coraz mniej jest wypadkow samochodowych spowodowanych przez nastolatków. Generalnie wydają się doceniać możliwość bycia dzieckiem i dłużej dziećmi pozostają. Twenge była zaskoczona doborem filmów oglądanych przez młodzież – u osób, z którymi prowadziła wywiady dominowała preferencja filmów dla dzieci oraz krótkich filmików internetowych przedstawiających śmieszne zwierzęta.

Obawa przed „dorosłowaniem”.

Popularne jest używanie rzeczownika „adult” czyli dorosły w charakterze czasownika. „I don’t know how to adult” żali się pewien student („Nie wiem, jak być dorosłym”), „I’m affraid of adulting” („Boję się stania osobą dorosłą”), opowiada piętnastolatka. Dorosłość, która dla wcześniejszych pokoleń wydawała się ziemią obiecaną i czymś, co się zdobywa, dla tego pokolenia jest raczej wizją katastrofy, związanej z wzięciem za siebie odpowiedzialności.  Z tym wiąże się po części unikanie zachowań ryzykownych. Nastolatek z lat 80 palił papierosy by poczuć się dorosłym, współczesny nastolatek będzie miał ściany udekorowane kotkami, by mieć pewność, że jest jeszcze dzieckiem.

Relacje z rodzicami a samodzielność

Dochodzimy do istotnego elementu zmian, którym jest wszechobecność smartfonów. Telefon stał się dla młodzieży tak nieodzownym elementem życia jak bielizna. To coś, bez czego nie wychodzi się z domu, coś co musi być zawsze pod ręką. Z jednej strony nieustanna dostępność kontaktu podtrzymuje relacje. Rodzice mogą w dowolnym momencie porozmawiać i sprawdzić, co z dzieckiem się dzieje. A nastolatki, wbrew pozorom nie oponują przeciw temu zbyt mocno. Uczeń liceum, któremu mama podczas dużej przerwy przypomina o zjedzeniu zapakowanego przez nią drugiego śniadania czuć może nawet wdzięczność, że nie musi o tym myśleć, nie musi „dorosłować”.

Wygląda na to, że jest to pokolenie mniej buntujące się przeciw rodzicom, wręcz z wdzięcznością przyjmujące ich opiekę. Ma to określone konsekwencje. Tomek ma 19 lat i nie ma  kieszonkowego „Kiedy czegoś potrzebuję, po prostu proszę moich rodziców i mi kupują. Tak jest wygodniej”. - tłumaczy. To kolejna cecha iGen – brak samodzielności. Podczas gdy jeszcze kilkanaście lat temu normą w USA była praca zarobkowa nastolatków – np. w celu zarobienia na wakacje, czy na dodatkowe przyjemności, w tej chwili coraz mniej młodzieży podejmuje jakiekolwiek prace. Co więcej, wielu z nich nawet nie ma kieszonkowego. Twenge ocenia to  negatywnie. Młodzi nie mają własnych pieniędzy, nie uczą się gospodarowania nimi. Pełnia problemu wychodzi dopiero na studiach, gdy wyjeżdżając poza rodzinne miasto muszą znienacka tak zarządzać swoimi finansami, by przeżyć kolejny miesiąc.

Relacje międzyludzkie i depresyjność

Dla pokolenia iPhone’a komórka stała się podstawowym narzędziem budowania relacji. Gdy patrzymy na grupkę młodych z telefonami możemy zastanawiać się, dlaczego ze sobą nie porozmawiają. Jednak w rzeczywistości, toczy się bujne życie towarzyskie. Młodzież przesyła sobie fotki przez Snapchata (usługa pozwalająca na błyskawiczną wymianę zdjęć, które po krótkim czasie znikają), pokazuje śmieszne filmiki czy memy. A dzieciaki z małych miejscowości, dla których umówienie się z przyjaciółmi ze szkoły na wspólne wyjście wymagałoby wielokilometrowych wypraw, mogą cieszyć się komunikacją bez wychodzenia z domu. Jednak, jak pokazują najnowsze badania – z roku 2017, komunikacja za pośrednictwem internetu jest o wiele płytsza i gorsza dla budowania relacji niż rozmowa twarzą w twarz. Łatwiej o niezrozumienie, ucieczkę przed konfrontacją łatwiej o uzależnienie poczucia wartości od liczby polubień wypowiedzi czy zdjęcia, itp. Wspomniane badanie pokazuje zależność między depresyjnością młodzieży a liczbą godzin spędzanych online.   

Czy to tylko wina smartfonów?

Zanim zrzucimy winę na technologię warto wrócić uwagę na czynnik istotny, lecz pomijany w analizie. Profesor Stephen Baskerville w wydanej w bieżącym roku książce „The New Politics of Sex” wspomina o nim, omawiając wciąż wzrastający problem otyłości amerykańskich nastolatków. Jak się okazuje, otyłość dotyczy przede wszystkim dzieci z rozbitych rodzin. Powód jest prozaiczny – matki, które muszą w pojedynkę utrzymać rodzinę zwyczajnie nie mają czasu na gotowanie, a ich dzieci częściej żywią się fast foodami. Istnieje korelacja między wzrostem liczby dzieci otyłych a wzrostem liczby dzieci wychowywanych w rodzinach niepełnych. Podobnie może być z depresyjnością i uzależnieniem od smartfonów. Samotna mama kupuje dziecku smartfona, by mieć z nim kontakt, a jednocześnie ma mniejsza kontrolę nad korzystaniem z urządzenia przez dziecko. Nie dlatego, że nie interesuje się losem pociechy, wręcz przeciwnie. Jednak po prostu nie ma czasu na kontrolę, z kolei dziecko radzące sobie z trudną sytuacją rodzinną przez ucieczkę w wirtualny świat, spędza w nim coraz więcej czasu. Rezultat – większa depresyjność.

Co robić?

Twenge doradza edukację medialną – czyli uczenie młodzieży rozsądnego korzystania z urządzeń.  Poleca też system poprawy nastroju autorstwa profesora Stephena Ilardi’ego z Uniwersytetu  Kansas. Profesor opracował antydepresyjny program sześciu kroków, obejmujący codzienną dawkę wystawienia na promienie słoneczne (wyjście poza sztuczne światło zamkniętych pomieszczeń), dietę bogatą w kwasy tłuszczowe omega-3, unikanie rozpamiętywania na nowo przygnębiających faktów, dbanie o wystarczającą ilość niezakłóconego snu (żadnego spania z komórką pod poduszką!)  oraz inwestowanie w czas spędzany na budowaniu relacji twarzą w twarz, bez udziału telefonu. W pewnym sensie polega to na uczeniu naszych dzieci tego, co mieliśmy „naturalnie” zagwarantowane w okresie naszej młodości. Jednocześnie nasze dzieci muszą rozumieć, dlaczego to aż tak ważne – inaczej będą uciekać w najłatwiejszy i najbardziej dostępny sposób poprawy nastroju – świat mediów. Warto też zadbać o poszerzanie obszarów samodzielności dzieci (samodzielne dbanie o kanapki, ubrania do szkoły, dojazd, zarządzanie kieszonkowym, lub wręcz zarabianie kieszonkowego itp), by dorosłość nie jawiła im się jako przerażająca kraina z horroru, lecz normalny etap życia, do którego są dobrze przygotowani.