PORADY WYCHOWAWCZE

Nowości

„Nie biegaj, nie rzucaj, to niebezpieczne, nie krzycz, nie gryzmol, czy ty właśnie narysowałeś pistolet? Wyrzuć to natychmiast!” Jakie są skutki sfeminizowania wychowania dzieci? Czy jeszcze jest miejsce na męskość w rodzinie?

Psycholog, naukowiec bodący jedną z kluczowych osób, które przyczyniły się do lepszego zrozumienia rozwoju psychologicznego człowieka, Erik Erikson przeprowadził w latach czterdziestych XX wieku badanie nad sposobem zabawy dzieci. Eriksona uderzył fakt, że gdy wręczono dzieciom identyczny zestaw klocków i kilku innych zabawek, dziewczynki i chłopcy bawili się nimi inaczej. Chłopcy z reguły budowali obiekty zewnętrzne (np. ogrody) wyposażone w wysokie wieże i budynki, samochody i ciężarówki w ruchu. Jeżeli umieszczali figurki ludzi w budowanej konstrukcji, stały w otwartej przestrzeni - na przykład na szczycie wieży. Erikson zaobserwował, że chłopcy wydawali się w naturalny sposób zafascynowani światem zewnętrznym, wysokościami, ruchem, zdobywaniem i podporządkowywaniem sobie świata. Z kolei dzieła dziewczynek z reguły przedstawiały wnętrza budynków. Dziewczynki tworzyły konstrukcje ochraniające grupy ludzi blisko siebie siedzących i rozmawiających. Dziewczynki wydawały się w naturalny sposób zafascynowane światem wewnętrznym - wygodnymi, bezpiecznymi wnętrzami, wypełnionymi ludźmi tworzącymi relacje.
Wiele różnych badań pokazuje, że chłopcy są bardziej w zabawie nastawieni na ruch, działanie, agresywność, zdobywanie panowania nad rzeczami, a dziewczynki z kolei - na budowanie i pielęgnowanie relacji, empatię, troskliwość. Jednak obserwowane przeze mnie współczesne trendy wychowawcze idą w kierunku wychowywania chłopców na dobre dziewczynki i uczenia ojców kobiecego stylu rodzicielstwa.

"Chciałabym, żeby mój mąż był bardziej kobiecy"
Konkretny przykład, zwierzenia pewnej mamy: "Niepokoi mnie podejście do dzieci mojego męża. Jest nadmiernie wymagający, naraża dzieci na niebezpieczeństwo. Chciał na przykład pojechać z naszym sześcioletnim synkiem na spływ kajakowy i nocować w namiocie, bez możliwości umycia się w łazience! Kiedy dzieci nie mogą sobie dać z czymś rady to im pokazuje jak to zrobić, ale nigdy nie zrobi za nie, nawet gdy płaczą. Chciałabym, żeby był bardziej empatyczny i czuły."
Próbowałam wytłumaczyć, że jej mąż po prostu robi to, co ojcowie zwykle robią - stawia wymagania i uczy jak sobie dawać radę w życiu, jednak jej to nie przekonało. "Może kiedyś mężczyźni musieli być twardzi i bezwzględni, ale żyjemy w cywilizowanych czasach i teraz mężczyzna powinien być przede wszystkim dobry w relacjach. To nie dżungla".

Z jednej strony tylko ktoś kto nie stał w kolejce do lekarza specjalisty z NFZ może moim zdaniem utrzymywać, że bycie twardym i zdolność przetrwania w trudnej sytuacji nie jest potrzebna w naszych czasach, z drugiej strony nie używajmy jako argumentów przejaskrawionych skrajności. Umiejętność radzenia sobie z przeciwnościami losu i dążenia do celu, mądre wykorzystywanie swych sił, to wszystko jest nam jak najbardziej w życiu potrzebne. A mówiąc wprost - dzieci potrzebują zarówno mamy i taty, obu stylów rodzicielstwa, które się wzajemnie uzupełniają. Większość matek wnosi do wychowania właśnie empatię, czułość, delikatność, rozmowę o uczuciach, ojcowie wnoszą gwałtowne czasem zabawy, siłowanie się, wyzwania. Oczywiście nie możemy tego generalizować. Istnieją rodziny, gdzie role te są bardziej wymieszane i na przykład to mama jest bardziej wymagająca niż tata, jednak w dobrze funkcjonującej rodzinie pojawiają się te wszystkie elementy wychowawcze w formie spójnej, zbalansowanej.

Matczyny styl rodzicielstwa
Matki najczęściej dobrze odnajdują się w roli osoby czułej, troskliwej, wrażliwej na potrzeby dzieci. Badania pokazują na przykład, że jesteśmy bardziej wrażliwe i lepiej odczytujemy emocje niemowląt. Noszenie dziecka pod sercem w czasie ciąży i karmienie sprzyjają tworzeniu silnej emocjonalnej więzi z dzieckiem. Matki więcej też mówią do dzieci, nawet już w okresie niemowlęcym. Uczymy dzieci wyrażania emocji, potrzeb, prawidłowego odczytywania intencji innych ludzi, relacji. Oczywiście, że chłopcy też tego potrzebują się nauczyć. Dlatego matka jest niezbędna zarówno dla córek, jak i synów.

Dużo mówi się ostatnio o rodzicielstwie bliskości, gdzie podstawą wychowania jest tworzenie silnej, pozytywnej emocjonalnej więzi z dzieckiem, dostrojenia do jego potrzeb. Dziecko ma zasadniczo jednego opiekuna - matkę, z którą  przebywa większość czasu. Jest to styl rodzicielstwa - a tak naprawdę macierzyństwa, który jak najbardziej polecam we wczesnym dzieciństwie. Jednak dzieciom potrzebne jest coś więcej. W wieku  2 lat rozpoczyna się okres poszerzania doświadczeń, poszukiwania autonomii, oderwania od matki. W tym czasie kluczowa jest rola ojca.

Ojcowski styl rodzicielstwa
Ojcowie generalnie bardziej są skoncentrowani na stawianiu dzieciom wymagań i zachęcaniu do podejmowania wyzwań. Mniej koncentrują się na kwestii dobrego samopoczucia dziecka, czy jego bezpieczeństwa, a bardziej na przygotowaniu do radzenia sobie z wyzwaniami świata zewnętrznego. Z kolei są mniej wrażliwi na sygnały emocjonalne płynące od dzieci. Dla przykładu: znajomy ojciec jednojajowych bliźniąt nie był w stanie ich od siebie odróżnić w niemowlęctwie, podczas gdy jego żona nie miała najmniejszych z tym problemów.
To ojciec pokazuje małemu dziecku świat i pomaga w eksplorowaniu możliwości. Zabawy z ojcem są z reguły bardziej dynamiczne, ekscytujące, dostarczające odrobiny adrenaliny. Szczególnie ważne jest to dla chłopców, bo dzięki temu mogą konstruktywnie spożytkować rozpierającą ich naturalnie energię, ale potrzebują tego też dziewczynki, po to by nabrać pewności siebie, dzięki odnoszeniu sukcesów w radzeniu sobie z wyzwaniami.
Choć ojcowie nie rozmawiają tak dużo z dziećmi jak mamy, zwykle używają bardziej precyzyjnych określeń. Dla wielu mam wydają się "zbyt wymagający". Czasem wydają się "zbytnio narażać dziecko na niebezpieczeństwo" jednak naprawdę jest zasadnicza różnica między zabraniem czterolatka przez nieznającego trasy ojca na Orlą Perć, a zabraniem sześciolatka przez znającego trasę (i mającego kartę pływacką) ojca pod namiot na spływ kajakowy.
Ojcowie są też z reguły bardziej skuteczni w dyscyplinie. Gdy dziecko broi, szybko podejmują działania dyscyplinujące, pozostawiając rozmowę o problemie, uczuciach itp na później. Wiele mam ma problemy z prawidłowym dyscyplinowaniem dzieci, bo dają się wciągnąć w emocjonalne i donikąd nie prowadzące dyskusje.

Dobre rodzicielstwo to harmonijne łączenie obu stylów
Badania pokazują jasno, że ojcowie mają ważną i odmienną od kobiecej rolę w życiu dzieci. Ojcowie nie miewają też z reguły problemu w zauważeniu i docenieniu roli matki w życiu ich dzieci. Dlatego kluczowe pytanie brzmi, jak w harmonijny sposób połączyć te dwa rodzaje rodzicielstwa? Szczególnie w sytuacji, gdy specjaliści promują zasadniczo kobiecy styl wychowania?
Tak naprawdę, to musicie się dogadać. Nie możecie podważać nawzajem swoich decyzji, nie możecie ośmieszać drugiego rodzica w oczach dzieci, podważać jego autorytetu. Jeśli mama i tata mają kompletnie odmienne oczekiwania, dzieci podporządkowują się tej osobie, która jest przez nie spostrzegana jako mająca większą władzę, jednak na dłuższą metę zaczynają manipulować rodzicami, wygrywać ich przeciw sobie, tak by uzyskać to, czego chcą. Nie uczą się empatii i budowania relacji, a manipulowania emocjami innych by uzyskać to czego chcą. Nie uczą się pokonywania trudności tylko kombinowania jak najprościej uzyskać pożądany efekt, nawet kosztem innych osób. Inny zbadany naukowo efekt skonfliktowanych stylów rodzicielskich to zwiększenie prawdopodobieństwa depresji.
Dobrze jest zacząć od znalezienia tych punktów, w których się zgadzacie i na tym budować. Na pewno będą to kluczowe wartości, których oboje chcecie uczyć swoje dzieci. Warto porozmawiać o tym, jak wykorzystać odmienny sposób podejścia do dzieci jaki wnosi do wychowania ojciec i odmienny styl kobiecego rodzicielstwa. Pamiętajmy, że oba są potrzebne i mogą się harmonijnie uzupełniać.

Art ukazał się w "Przewodnik Katolicki"