PORADY WYCHOWAWCZE

Nowości

Podział na dwie płcie w oczywisty sposób wpływa na całe nasze życie. Problem polega na tym, jak ukazać te różnice w sposób nie wartościujący? Jak uniknąć skrajności przekazu, że bycie dziewczynką jest gorsze, lub w wersji feministycznej - lepsze od bycia chłopcem?

Miałam niedawno okazję posłuchania dr Janelle Hallman. Jest ona terapeutką zajmującą się problemami  kobiet w zakresie płciowości. Mówiła między innymi o poczuciu kobiecości. Okazuje się, że część kobiet, w tym nastolatek, doświadcza kobiecości jako ciężaru. Uważają, że płeć żeńska to płeć drugiej kategorii, źle się ze swą kobiecością czują. Wpływa na to wiele różnych czynników, ale są rzeczy, które możemy zrobić dla naszych córek jako rodzice, by przyjęły dar bycia kobietą jako błogosławieństwo, nie przeszkodę.

Modelowanie
Zanim się zastanowimy nad sposobem rozmowy z córką o różnych elementach bycia kobietą, warto pomyśleć, jak my, jako mamy czujemy się ze swoją kobiecością?

Z rzeczy na pozór powierzchownych: jak mój stosunek do kobiecości ujawnia się w moim wyglądzie? Widzimy czasem panie sprawiające wrażenie osób nieokreślonej płci: krótka, męska fryzura, spodnie i koszule typu bardziej męskiego niż kobiecego, czy też panie ubrane w bardzo luźne bluzki, swetry, spódnice starannie maskujące kobiece kształty. Oba style ubioru niosą przekaz: nie lubię być kobietą, to coś gorszego, co należy ukrywać. Z kolei druga skrajność to ubranie nadmiernie eksponujące walory seksualne – przepastne dekolty, mini spódniczki czy generalnie obcisłe ubrania, nie pozostawiające wiele wyobraźni. Akompaniuje temu zwykle gruba warstwa kosmetyków, ukrywających naturalną urodę, a upodobniająca daną panią do którejś z celebrytek.
Złotym środkiem w ubiorze jest ubieranie się po kobiecemu (tu polecam szczególnie sukienki i spódniczki), z ewentualnym delikatnym makijażem. Ubierajmy się i malujmy tak, by podkreślić nasze unikalne piękno, kobiecość. Ani babochłop, ani pani negocjowalnego afektu – dama. Nasze córki patrzą na nas.

Stosunek do kobiecości wyraża się też w słowach, przekonaniach mam. Jeżeli mówimy z niechęcią o fakcie bycia kobietą, dzieci te przekonania podchwytują. Spotkałam kobiety bardzo narzekające na cykl miesiączkowy. Opowiadają o tym, jako o elemencie życia, który by najchętniej wyeliminowały. A przecież to właśnie on umożliwia nam jedno z najwspanialszych doświadczeń życiowych – bycie matką. Jest naturalnym elementem życia, który zwyczajnie należy brać pod uwagę w planach, tak jak na przykład sen. Nie spotkałam ani jednej osoby, która by narzekała, że jej życie jest gorsze, bo musi codziennie iść spać i krzyżuje jej to plany. A zatem ważnie jest jak mówimy o swoim doświadczeniu kobiecości przy dzieciach, czy do nich.

Często związane jest to ze sposobem przeżywania macierzyństwa. Zdaję sobie sprawę, że macierzyństwo może być trudne ze względu na czynniki od nas niezależne. Wdowa, samotna matka,  kobieta nie mająca wsparcia w prawdziwie dojrzałym mężu, czy zwyczajnie kobieta, która musi ciężko pracować zawodowo, by rodzina przeżyła, będą doświadczać macierzyństwa jako rzeczy trudnej. Problem z małymi dziećmi polega na tym, że spostrzegają trudy mamy jako swoją winę: „gdybym się nie urodziła, mama byłaby bardziej szczęśliwa”. Dlatego, szczególnie jeśli mama znajduje się w trudnej sytuacji bardzo ważne jest mówienie dziecku, że jest wspaniałym Bożym darem dla nas. Tak, by (a przecież mamy na to nadzieję), zakładając w bardziej sprzyjających okolicznościach własną rodzinę nasze dzieci cieszyły się w pełni z daru rodzicielstwa.

Ważne momenty życia
Na początku życia dla dziewczynki najważniejsze jest poczucie więzi z mamą. Nie tylko doświadczanie słów miłości, ale także przytulania, czułości. W okresie tym bardzo polecam do stosowania w praktyce koncepcję rodzicielstwa bliskości, której ogromnym atutem jest na przykład noszenie niemowlęcia w chuście. Dla niemowląt przywiązanie do głównego opiekuna jest najlepszym prognostykiem zdrowia psychicznego i poprawnego rozwoju w dalszym życiu.

Około drugiego, trzeciego roku życia dzieci zauważają podział na dwie płcie i zaczynają zbierać obserwacje co do roli społecznej i zachowań – co to znaczy być dziewczynką, chłopcem. To jest okres, gdzie zarówno mama, tata jak i inne osoby dorosłe obecne na co dzień w życiu dziecka odgrywają dużą rolę. W okresie 3-6 roku życia pojawia się zabawa w grupach jednopłciowych. To właśnie pomaga dziecku w wypracowaniu poczucia własnej tożsamości płciowej. Jest to ważny i naturalny etap rozwojowy. Pokazujmy zatem dzieciom różnice w ubiorze, zachowaniach itp. ale bez wartościowania. „Jesteś dziewczynką, więc nie możesz grać w piłkę” - to bardzo zły przekaz, sugerujący, że kobiecość to coś gorszego. „Chłopcy chcą sami grać, pozwólmy im. Chodź,  pogramy w piłkę z Anielką, Zosią i Joasią.” to rozwiązanie nie wartościujące.

Kolejny bardzo istotny moment rozwojowy następuje gdy młoda nastolatka staje się kobietą w sensie fizjologicznym – zmian w budowie ciała i rozpoczęciu cyklu miesiączkowego.Wielu psychologów mówi o problemie jaki się wiąże z praktycznym zniknięciem rytuałów inicjacyjnych z naszej kultury. Miały one bardzo ważną rolę – pomocy w przejściu tych kluczowych momentów.
Michael Gurian w książce „Wspaniały świat dziewcząt” przytacza wypowiedź pewnej kobiety: „Moja siostrzenica, siostra i ja poszłyśmy wieczorem na plażę (…) Wzniosłyśmy toast na cześć mojej siostrzenicy i mówiłyśmy o tym, jak wspaniałą kobietą się ona stanie  (…) dałyśmy jej trzynaście prezentów, z których każdy coś symbolizował. Był więc globus, bo będzie badała świat; książka o silnej kobiecie; zegar, bowiem ma mądrze rządzić swoim czasem, i tak dalej.” W USA staje się popularne przywracanie takich rytuałów przejścia, mam poczucie, że warto rzeczywiście to wprowadzać. O wadze pozytywnych inicjacji dużo pisze dr Szymon Grzelak w książce „Dziki ojciec”, jednak ujmując sprawę z męskiego punktu widzenia, nie mówi o rytuale przejścia w kobiecość. To jest zdecydowanie zadanie mamy i innych mądrych kobiet z rodziny.

Jeśli chodzi o okres późno-nastoletni i wczesną dorosłość, Michael Gurian postuluje, by zapewnić córce kontakt z mądrą kobietą, mentorką, która może jej doradzać w tym trudnym okresie. Niekoniecznie będzie to mama. Powinna to być osoba, która nie jest przyjaciółką, lecz kobietą mającą autorytet w oczach dziewczyny, jednak pełną ciepła, empatii, a przede wszystkim – mądrą. Mądra mentorka pomaga rodzicom w przekazaniu podstawowych, ważnych w tym okresie życia nauk, a czego podstawowa mówi, że nie warto rozmieniać się na drobne, a zatem warto czekać z seksem do momentu, gdy kochany mężczyzna przysięga przed Bogiem i bliźnimi miłość, wierność i uczciwość małżeńską. Rolę takiej mentorki może spełniać ciocia, czasem wychowawczyni, albo siostra zakonna pracująca z młodzieżą. Spotkałam wiele niezwykle mądrych sióstr, które łączyły wykształcenie kierunkowe (np. psychologia, medycyna) z ogromnym ciepłem, doświadczeniem i oczywiście miłością do Boga, co jest dodatkowym atutem.

Rola taty
Do tej pory pisałam zasadniczo o roli mamy. Trzeba pamiętać, że wszystko to odnosi się też do ojca. Sposób w jaki ojciec odnosi się do matki – czy ją kocha, szanuje, chwali, otacza miłością -  pokazuje dzieciom wartość kobiecości. Zadaniem ojca jest także dostrzegać i chwalić swą córkę.

Okazuje się też, że w okresie dorastania postawa ojca ma największy wpływ na to, czy córka będzie się szanowała, czy w poszukiwaniu potwierdzenia wartości swej kobiecości rozpocznie oferować swe ciało kolegom. Badania naukowe pokazały, że dziewczyny, których ojcowie w ogóle nie rozmawiają na temat seksu i relacji damsko-męskich są  najbardziej rozwiązłe seksualnie. W tych rodzinach, w których ojcowie rozmawiają z córkami o tym, w jaki sposób dorastający chłopcy i młodzi mężczyźni spostrzegają seks, jak różni się to od perspektywy kobiecej, dziewczęta są o wiele bardziej powściągliwe jeśli chodzi o angażowanie się w kontakty seksualne.
Jeśli chcecie, by wasze córki szanowały się, ojciec musi rozmawiać z córką o seksie. Tata może wytłumaczyć córce, dlaczego warto poczekać z seksem do ślubu. To właśnie ojciec może najlepiej wyjaśnić, dlaczego nie warto ofiarować swojego ciała i serca chłopcu, dla którego dziewczyna jest tylko kolejnym gadżetem w kolekcji fajnych zabawek. A zatem to ojciec przekazuje córce (a dla synów jest modelem) postawę szacunku wobec kobiet, pokazuje, że jej wartość nie jest związana z dostępnością seksualną (co sugeruje współczesny świat).  Uświadamia jej też, że nastoletni chłopcy inaczej patrzą na kobiecość niż dojrzali, odpowiedzialni mężczyźni, co pomaga w uchronieniu jej od wielu rozczarowań.

Zdaję sobie sprawę, że w naszych czasach jest to zadanie trudne. Z jednej strony seksualizacja dziewcząt, z drugiej zacieranie różnic między płciami powoduje, że potrzebujemy wskazówek, jak wychować dzieci ku pełni zdrowej kobiecości czy męskości. Ufam, że trochę takich pomysłów udało mi się przekazać.