PORADY PSYCHOLOGICZNE

Choć może wydawać się inaczej, najczęstsza przyczyna rozwodów w Polsce to nie zdrada ani przemoc, lecz "niezgodność charakterów".  Co gorsza – wiele osób jest zaskoczonych otrzymaniem pozwu rozwodowego.  Dlatego warto zwracać uwagę na sygnały wskazujące, że małżeństwo przeżywa poważny kryzys.

Sygnały ostrzegawcze
Oczywiście nie ma małżeństw bezproblemowych. W każdym zdarzają się konflikty i różnice zdań. Ważne jest jednak, nie jak często problemy się pojawiają, a jak sobie z nimi radzimy.
Jednym z podstawowych objawów kryzysu jest brak porozumienia. Nawet niewielkie problemy pozostają nierozwiązane, bo zamiast szukania rozwiązań małżonkowie szukają winnego. W rozmowie dominują wymówki, oskarżenia. Często nawet niewielkie różnice zdań przeradzają się w poważne sprzeczki.

Może też wystąpić obronne unikanie rozmów o sytuacjach problemowych. Choć nie dochodzi do otwartej kłótni, konflikt istnieje, tyle że niewypowiedziany, stłumiony, a jego objawem jest wroga cisza.
Kolejnym ważnym sygnałem jest angażowanie osób z zewnątrz do rozwiązywania problemów wewnątrz-małżeńskich. Typowy układ to  proszenie o pomoc rodziców, rodzeństwa, przyjaciół: "Powiedzcie mu, powiedzcie jej, bo ja już nie mogę..." Nie chodzi tu jednak wyłącznie o prośbę o ingerencję. Jeżeli spotyka Cię coś nieprzyjemnego, masz kłopot – czy opowiadasz o tym mężowi, żonie? Jeżeli zamiast z małżonkiem rozmawiasz o swoich problemach z rodzicami czy przyjaciółmi jest to jasny znak, że w Twoim małżeństwie brakuje zaufania  i otwartości.

Zastanów się jak opowiadasz innym o swojej żonie, mężu? Czy wypowiadasz się z poczuciem wyższości, niesmaku czy wręcz pogardy? A może nie ufasz drugiej osobie do końca i miewasz podejrzenia? Lub też unikasz w ogóle rozmowy na ten temat? Istotnym znakiem problemów jest właśnie zmiana sposobu spostrzegania małżonka. Zamiast kochanej osoby pełnej zalet, z którą postanowiliśmy związać się do końca życia widzimy małżonka przede wszystkim przez pryzmat jego wad i niedoskonałości.
Warto też zwrócić uwagę co się dzieje, gdy w domu panuje spokój. Czy dzieje się tak tylko dlatego, że unikacie się nawzajem? Być może przestaliście spędzać ze sobą czas na zabawie, wspólnym hobby, wspólnej rozrywce. Czy mówicie sobie nawzajem miłe rzeczy? Czy zauważacie i doceniacie pozytywne strony żony/ męża?

Ostatni zestaw sygnałów ostrzegawczych to emocje, jakie wywołuje druga osoba. W zaburzonych małżeństwach dominuje poczucie zniecierpliwienia,  irytacji. Irytują sprzeczki, irytują próby bycia miłym. Często za to pojawiają się złośliwości, przytyki, robienie sobie na złość. Zanika też pożycie intymne, stając się często terenem największych wzajemnych zranień. W rezultacie mąż lub żona czuje się lepiej, gdy drugiej osoby nie ma w domu.

Dlaczego warto zawalczyć o małżeństwo?
Pozostawiam na boku niejako sprawę przysięgi małżeńskiej. Od strony czysto psychologicznej warto walczyć o uratowanie małżeństwa po prostu dla dobra dzieci. Rozwód, nawet kulturalny, nawet taki, po którym małżonkowie starają się być jak najlepszymi rodzicami jest dla dzieci tragiczny w skutkach. Pisze o tym szczegółowo Judith S. Wallerstein w książce podsumowującej wyniki dwudziestopięcioletnich badań nad skutkami rozwodów (The Unexpected Legacy of Divorce: The 25 Year Landmark Study). Z wielu negatywnych konsekwencji najgorsza jest może utrata wiary w możliwość stworzenia trwałego związku, poczucie: "Nie ma czegoś takiego jak trwałe małżeństwo, porażka jest nieunikniona".  Dlatego większość dzieci z rozbitych domów przenosi problem w kolejne pokolenie. Jak przyznaje autorka – niektórym osobom udaje się w końcu uwierzyć w możliwość stworzenia trwałego związku, najczęściej dzieje się to jednak po wielu latach pracy, często po szeregu konkubinatów, czasem dopiero w drugim lub trzecim małżeństwie.  Gdy dzieci żyją z obojgiem rodziców jest to dla nich lepsze niż bycie wychowywanym w dwóch osobnych domach. Nawet jeśli razem rodzice czują się nieszczęśliwi. Było to chyba jedno z najbardziej szokujących odkryć pani Wallerstein. Na szczęście nawet najbardziej zaburzone małżeństwo, jeśli ma silną motywację może się odrodzić. A dobro dzieci wydaje mi się silną motywacją do pracy nad relacją małżeńską.

Co zrobić jeśli małżonek nie chce się zmienić?
Jeżeli oboje przyznajecie, że istnieje problem możecie popracować nad jakością swojego małżeństwa. Istnieją psychoterapeuci specjalizujący się w pomocy małżeństwom, można skorzystać też z wielu ofert  rekolekcji dla małżeństw w kryzysie. Co jednak można zrobić w sytuacji gdy druga strona odmawia współpracy? (Nie mówię tu oczywiście o sytuacji gdy małżonek stanowi zagrożenie dla Ciebie lub dzieci – w tych wypadkach konieczna jest separacja.)
1) Zaakceptuj, że nie dasz rady zmienić drugiej osoby. Masz za to wpływ na siebie, na swoje reakcje. Być może zmiana własnych zachowań wywoła zmianę zachowań małżonka.
2) Zmień sposób postępowania w sytuacjach konfliktowych. Nie reaguj odruchowo. Jeśli nie udaje się wam dojść do porozumienia, powiedz, że potrzebujesz czas by sprawę przemyśleć i wyjdź z pokoju. Tam zastanów się nad innym podejściem.
3) Poznaj siebie. Zastanów się, jakie sytuacje prowokują Cię do kłótni, obgadywania małżonka, unikania kontaktu i innych sytuacji problemowych. Może pomóc Ci też terapia indywidualna – nakierowana na lepsze radzenie sobie z sytuacjami trudnymi.
4) Zastanów się, z jakimi zachowaniami małżonka możesz żyć, a jakich nie jesteś w stanie zaakceptować. Jeśli dobrze się do rozmowy przygotujesz może Ci się udać porozmawiać o tym z małżonkiem. Bądź jednak gotów na kompromisy i na to że druga osoba też będzie miała konkretne oczekiwania wobec Ciebie.
5) Zdaj sobie sprawę, że być może małżonek nie jest tak nieszczęśliwy i sfrustrowany jak ty.
Pamiętaj też, by dobrze przygotować się do każdej rozmowy, Wybierz czas i miejsce wolne od zakłóceń, tak byście mogli swobodnie porozmawiać. Wybierz taki czas, byście oboje byli wypoczęci i nie spieszyli się. Nie wygłaszaj kazań i trzymaj się jednego konkretnego tematu (bez odniesień do przeszłości, oskarżeń i uogólnień). Nazwij problem i powiedz jaki wpływ na wasze małżeństwo. Nie mów, czego nie chcesz, lecz czego oczekujesz w waszej relacji. Porozmawiajcie o różnych możliwościach rozwiązania, pamiętaj że z pewnością dobrych rozwiązań jest więcej niż jedno. Nie musicie podejmować żadnych decyzji od ręki, jednak umówcie się na dokończenie rozmowy w razie potrzeby.
Pomóc mogą Ci lektury książek poświęconych... negocjacjom. Polecam np. klasyczną już pozycję  "Dochodząc do tak", autorstwa Fishera i Ury'ego. Opisane tam strategie, choć z założenia przeznaczone do sytuacji biznesowych można z powodzeniem zastosować w małżeństwie. Nierzadko bywa tak, że wyjście z rutynowego, toksycznego sposobu radzenia sobie z małżeńskimi konfliktami powoduje zmianę także w drugiej osobie. 

artykuł ukazał się w "Przewodniku Katolickim"

Według rocznika statystycznego GUS w  2009 roku w Polsce zawarto ponad 250 000 małżeństw, z czego większość (172 000) w Kościele Katolickim. W tym samym roku rozwody i separacje objęły ponad 68 000 małżeństw. Z tego 14000 par nie doczekało nawet drewnianej (piątej) rocznicy ślubu. Pełną rodzinę straciło  56304 nieletnich dzieci.